Peron. A na peronie telewizja. Stacja, a na stacji telewizja. Plus wszędobylskie kamery CCTV. Gdyby znaleźć wzór wskaźnika utelewizyjnienia przestrzeni, to londyńskie metro oraz koleje byłyby bardzo wysoko utelewizyjnione.


Na stacji zwyczajne, kineskopowe telewizory nadają program o bieżących i planowanych przyjazdach/ odjazdach. Żółte obudowy wyglądają wręcz dizajnersko – czy też wyglądałyby tak w galerii, albo w nowocześnie urządzonym domowym wnętrzu. Na stacji kolei po prostu rzucają się w oczy, ale też rozweselają (kolorem i migotaniem) standardowo ponure wnętrze.
Audytorium tej telewizji jest silnie pływowe – w zależności od rozkładu jazdy pasażerowie pojawiają się i odchodzą w pośpiechu na perony. Mikrogeografia wnętrza stacji daje się ściśle określić dreptaniem ludzi między drzwiami, okienkami i automatami biletowymi, oraz oglądaniem kolejowej telewizji – z zadartymi do góry głowami.

Peron. Telewizorów, zależnie od wielkości stacji, jest więcej lub mniej. Tu, na ruchliwej stacji przesiadkowej, gdzie splatają się trasy kilku przewoźników i wielu linii, telewizorów jest dużo. Mimo, że są kineskopowe, wiszą w pionie i w tej orientacji nadają programy informacyjne. Podwieszone wysoko, i one zmuszają telewidzów do zadzierania głów.


Na dworcu kolejowym/ stacji metra są też telewizory dla motorniczych. W przeciwieństwie do telewizorów na stacjach i peronach, nadają one program na żywo – widok peronu i torów. Nagromadzone w kiściach, niewielkie telewizory o pionowej orientacji, służą do szybkiego zerkania.


Tagi: 2009, kolej, Londyn, metro, telewizja informacyjna, telewizja instytucjonalna